Minister zdrowia ostrzega

Minister Zdrowia ostrzega: ten lek ma działanie wyłącznie objawowe i nie powoduje rozwiązania źródła problemu.

Dziś będzie krótko. O lekach.

Temat jest równie powszechny, co nieznany. Nie ma dnia, żeby na którejś z wielu grup wsparcia dla rodziców nie pojawiło się pytanie: „Psychiatra zapisał mojemu dziecku <tu nazwa leku>. Czy powinnam się martwić?” Niezmiennie w komentarzach jedni piszą, że pomógł, inni, że skutki uboczne, jeszcze inni, że nigdy nie podaliby swojemu kochanemu dzieciątku psychotropów (i nieważne, czy to akurat neuroleptyk, albo stymulant). Jednego zawsze w tych dyskusjach brak: uzasadnienia, dlaczego właściwie lekarz zdecydował się na interwencję farmakologiczną, i co rodzina zamierza zrobić, żeby ten lek móc za jakiś czas odstawić.

W wersji nieco bardziej pesymistycznej zrozpaczony rodzic pyta: „Moje dziecko jest smutne, rozdrażnione, nie chce chodzić do szkoły. Jaki lek mógłby mu pomóc?” Szybki wywiad w komentarzach daje niezmienną odpowiedź: w szkole nauczyciele nie lubią, nie ma kolegów, uczniowie dokuczają, a materiał i warunki nauki nie są dostosowane do potrzeb i możliwości młodego człowieka. Nieraz myślę w takiej sytuacji: czy to dziecko powinno brać ten lek – czy szkoła? Kto tu jest chory?

* * *

Chciałbym powiedzieć o jednej rzeczy, o której lekarze zapominają wspomnieć: większość leków na problemy natury psychicznej, które dostają nasze dzieci, to leki objawowe1)Większość, ale nie wszystkie. Jeśli masz wątpliwości, czy lek działa na objawy, czy na źródło problemu – przeczytaj ulotkę dołączoną do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą. Najlepiej z mądrym, doświadczonym lekarzem.. Antydepresanty, neuroleptyki, stymulanty, nasenne, stabilizatory nastroju, przeciwbólowe – to wszystko substancje, które w ciężkiej sytuacji potrafią uratować człowiekowi życie lub sprawić, że jego egzystencja przestanie być piekłem nie do zniesienia. Jestem zdecydowanym zwolennikiem interwencji farmakologicznych – z doświadczenia wiem, że mądrze zastosowane pozwalają ograniczyć cierpienie.

Tyle, że to dopiero pierwsza połowa leczenia.

Antydepresanty nie wyleczą bowiem tego, że koledzy w szkole śmieją się i dokuczają. Neuroleptyki nie nauczą radzić sobie z przeciążającymi, przerażającymi emocjami. Stabilizatory nastroju nie dostarczą nowych strategii samoregulacji. Tabletki przeciwbólowe nie wyleczą infekcji. Żaden lek objawowy – choćby nie wiem, jak był skuteczny – pozwala jedynie zmniejszyć problem do rozmiarów, z którymi człowiek jest w stanie sobie poradzić. Antydepresanty pomogą wstać z łóżka i zająć się czymś satysfakcjonującym, lek przeciwbólowy pozwoli funkcjonować na tyle, żeby dotrzeć na zabieg, a stabilizatory nastroju pomogą opanować sytuację do czasu, aż terapia zacznie przynosić wymierne efekty. Neuroleptyki ograniczą ataki agresji na tyle, żeby nastoletni autysta nie był bezpośrednim zagrożeniem dla otoczenia i był w stanie pracować z tymi emocjami i stanami, które pchają go do rozpaczliwych czynów.

Zapisanie leku to jedynie połowa drogi. Dopiero ten drugi krok – choć zdecydowanie trudniejszy – może przynieść trwałą zmianę. Jeśli nie zastanowimy się nad przyczyną, jeśli nie spróbujemy jej zaradzić – lekami objawowymi wyłącznie zatuszujemy problem. A problemy zamiatane pod dywan – choć chwilowo znikają z pola widzenia – lubią wracać ze zdwojoną siłą. Siłą, której nawet najlepsze leki objawowe mogą nie podołać.

____

1 Większość, ale nie wszystkie. Jeśli masz wątpliwości, czy lek działa na objawy, czy na źródło problemu – przeczytaj ulotkę dołączoną do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą. Najlepiej z mądrym, doświadczonym lekarzem.